ŁOMIANKI INFO: OLEJE TŁOCZYMY NA ŻYCZENIE
Olej tłoczony na zimno, systematycznie spożywany, może czynić cuda. Opowiada mi o tym Beata Mioduszewska, właścicielka marki „Tłoczenie na życzenie”, która w swoim domu w Łomiankach Dolnych przerabia ziarna na płynne złoto.

Sylwia Maksim-Wójcicka: Od kiedy mieszkacie w Łomiankach?
Beata Mioduszewska: Do Łomianek Dolnych przeprowadziliśmy się z Warszawy w 2005 roku,
w Sylwestra. Pamiętam, że było wtedy bardzo dużo śniegu, a ja nie byłam do tego zbyt dobrze przygotowana. Na początku mieszkaliśmy w starym budynku zaadoptowanym na mieszkanie, a dopiero później wybudowaliśmy sobie dom.
SMW: Łomianki Dolne to wieś, choć już właściwie tylko z nazwy, bo wokół powstaje wiele nowych osiedli.
BM: Zawsze chciałam mieszkać na wsi i kiedy tutaj zamieszkaliśmy, była to rzeczywiście wieś. A teraz wokół wyrasta coraz więcej nowych domów. Miasto przyszło do nas. Przez wiele lat pracowałam w Warszawie i codziennie jeździłam tą samą drogą do pracy. Nie czułam się w pełni mieszkanką Łomianek, nie znałam tu nikogo, nawet najbliższych sąsiadów. Dopiero kiedy pojawiło się nasze pierwsze dziecko zaczęłam naprawdę poznawać okolicę.
SMW: Wiele się od tego czasu zmieniło. Dzisiaj jesteś członkinią Koła Gospodyń Wiejskich Inte-Gracje w Łomiankach Dolnych.
BM: Tak, znam wszystkie sąsiadki, tworzymy bardzo aktywną i wspierającą się kobiecą wspólnotę. Często spotykamy się, wiele rzeczy robimy wspólnie, uczymy się rękodzieła, organizujemy wymiany ciuchów, wspólnie ćwiczymy. Ważne są dla nas działania proekologiczne.
SMW: Żyjesz blisko natury, z czego wynika to przywiązanie?
BM: Ekologia zawsze mnie przyciągała, od czasu studiów chciałam lepiej się odżywiać, zwracałam uwagę na jakość produktów. Ale głębiej w to weszłam kiedy okazało się, że moja córka ma alergię na wszystko, m.in. na roztocza kurzu domowego i atopowe zapalenie skóry. Wtedy okazało się, że samo smarowanie maścią z apteki pomaga tylko na
chwilę, a potem jest jeszcze gorzej. Zaczęłam szukać innych sposobów leczenia, zainteresowałam się medycyną naturalną, opartą na ziołach i naturalnym odżywianiu.
SMW: Kiedy usłyszałam o Tobie pierwszy raz, powiedziano mi, że jesteś zielarką, że robisz cudowne mydła, naturalne płyny do naczyń. Jak byś nazwała siebie teraz?
BM: Teraz to jestem przede wszystkim mamą dwóch córek. Studiuję fitoterapię u dr. Różańskiego, guru ziołolecznictwa, ale nie jestem zielarką, choć owszem – znam się na ziołach, wiem, które jakie ma zastosowanie. Zielarz to inaczej fitoterapeuta, czyli osoba, która nie tylko zbiera i przechowuje zioła, ale może nas prowadzić zdrowotnie, doradzając jakie mieszanki używać na jakie schorzenia. Ja nie podejmę się prowadzenia innej osoby w tym zakresie. Owszem, umiem powiedzieć jakie właściwości ma dana roślina, na co pomaga i jakie są przeciwwskazania do jej stosowania. Bo trzeba pamiętać, że zioła mogą też zaszkodzić.
SMW: Czyli znasz się na ziołach, ale raczej na potrzeby domowe i własnej rodziny. A kosmetyki?
BM: Zaczęłam sama je tworzyć z myślą o mojej córce. Miały pomagać w nadwrażliwości skóry, która np. przy AZS jest bardzo wrażliwa. I spełniały swoją rolę rewelacyjnie aż do momentu, kiedy córka podrosła i chce korzystać z kolorowych, chemicznych kosmetyków drogeryjnych. Ale nie produkuję kosmetyków masowo, wyłącznie pod konkretną osobę i jej problemy.
SMW: Czy na stan zdrowia i na stan skóry ma wpływ to co jemy, w jakim środowisku mieszkamy? Czy jesteśmy w stanie zadbać o swoje zdrowie poprzez modyfikację diety lub zwracanie uwagi na to jakich kosmetyków używany?
BM: Oczywiście. Myślę, że dieta w około 80% odpowiada za nasze zdrowie i samopoczucie, dodajmy do tego jakość środowiska, w którym żyjemy, stan powietrza i dziedzictwo genetyczne. Dlatego odpowiednie żywienie, uważne przygotowywanie posiłków, szczególne zwracanie uwagi na składniki, nagradza nas jakością naszego ciała oraz samopoczuciem. Skóra najszybciej pokazuje co mamy złego w organizmie, reaguje na to co jemy i jaki styl życia prowadzimy wysypkami, zaczerwienieniem, suchością, swędzeniem. Pokazuje, że coś się dzieje niedobrego.
SMW: Prowadzisz własną firmę „Przestrzeń Kampinos”, zajmujesz się produkcją naturalnych olejów zimnotłoczonych pod marką „Tłoczenie na życzenie”. Co jest najważniejszym elementem Twojej pracy?
BM: Najważniejszy jest dobry, zdrowy produkt. Dlatego szukam producentów, którzy nie używają pestycydów, nie dosuszają ziarna roundupem. Kiedy ich poznam, sprawdzę ich metody i zaufam, wtedy kupuję od nich nasiona. To nie jest łatwe, kiedy potrzebujesz ilości hurtowych i systematycznych dostaw. A tak jest już w moim przypadku.
SMW: Jakie oleje produkujecie?
BM: W ofercie mamy olej z czarnuszki, lnu, rzepaku, słonecznika, wiesiołka, ostropestu, dyni, lnianki, konopi, sezamu, maku, ogórecznika, krokoszu i gorczycy.
SMW: Który z nich jest najbardziej wartościowy?
BM: Nie ma oleju najlepszego. Każdy jest bardzo dobry, każdy ma inne właściwości i inne przeciwwskazania. Np. olej czarnuszkowy jest bardzo popularny, bo ma działanie odpornościowe, jest antybakteryjny, przeciwpasożytniczy, pomaga przy alergiach, ma ogromną ilość olejków eterycznych
(stąd ten zapach). Ale może wykazywać działanie przeciwskurczowe i dlatego nie powinien być stosowany przez kobiety w ciąży. Nagminnie podaje się olej z czarnuszki małym dzieciom, co również może mieć skutki uboczne np. w postaci późniejszej alergii.
SMW: Które oleje lubisz najbardziej?
BM: Łagodne, które nie psują smaku potrawy. Np. olej z maku jest słodki, może być dodatkiem do deserów. A jest bardzo wartościowy, wpływa na układ krwionośny, dostarcza budulca błonom komórkowym, zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej, chroni nerki, serce, wątrobę, podnosi odporność, ma działanie przeciwzapalne. Ciągnie mnie też do
oleju z konopi, bo używam olejów w kosmetyce i lubię tworzyć z niego kosmetyki. Dodaję też do sałaty. Lubię także olej z dyni ze względu na walory smakowe.
SMW: A na jakim oleju smażyć?
BM: Do smażenia najlepiej jest używać smalcu lub masła klarowanego. Z olei zimnotłoczonych tylko olej z rzepaku, bo ma wysoką temperaturę dymienia. Ale trzeba to robić z uwagą.
SMW: Czy poleciłabyś typ oleju najlepszy dla kobiet?
BM: Olej wiesiołkowy zawiera witaminę F, doskonale wpływa na narządy kobiece, łagodzi stany napięcia iesiączkowego i objawy menopauzy, reguluje metabolizm, wzmacnia odporność. Wspiera układ krwionośny, dlatego osoby po udarach czy zawałach powinny stosować go profilaktycznie.
SMW: To teraz zapytam o olej wspierający męski organizm.
BM: Zdecydowanie olej z pestek dyni. Wykazuje działanie przeciwnowotworowe w przypadku raka prostaty, pomaga zapobiegać przerostowi prostaty a także wspiera leczenie problemów z oddawaniem moczu czy zaburzenia potencji. Poza tym dzięki zawartość zeaksantyny, luteiny i witaminy A chroni wzrok i zmniejsza ryzyko zaćmy.
SMW: To co mówisz brzmi bardzo obiecująco, ale jak korzystać z olejów, żeby rzeczywiście dostrzec te wartości, które w sobie zawierają?
BM: Oleje, podobnie jak zioła, działają wolniej niż chemiczne leki czy suplementy. Trzeba używać ich
systematycznie, aby mogły rozgościć się w naszym organizmie. Profilaktycznie stosujemy je od miesiąca do trzech miesięcy używając około łyżeczki dziennie. Trzeba pamiętać, aby olej był przechowywany w chłodnym i ciemnym miejscu, w ciemniej butelce. Można go pić z rana na czczo, albo, tak jak my to robimy, dodawać w ciągu dnia do potraw. Ja dodaję np. do zupy już wlanej na talerz. Dzisiaj np. mieliśmy na obiad curry i potrawę na talerzu polałam łyżeczką oleju. Olej musi być zawsze pod ręką, dlatego lepiej kupować go w mniejszych butelkach, żeby szybciej zużyć, a jednocześnie żeby nie stał gdzieś na dnie lodówki, bo wtedy często o nim zapominamy.
SMW: Ostatnio stosowałam jeden z twoich olejów do kuracji włosów. Oleje pomagają nie tylko organom wewnętrznym.
BM: Olej, zmieszany z hydrolatem fantastycznie działa na twarz, może być wsmarowywany w końcówki włosów. Smarowanie skóry dziecka z AZS bardzo pomaga, ale trzeba pamiętać, że skóra przed nałożeniem oleju musi być mokra, wtedy nawilża, a nie wysusza.
SMW: Jaka jest filozofia Twojej firmy, co jest dla Was ważne?
BM: Dajemy naszym klientom najlepszy możliwy towar, najwyższej jakości. Nie produkujemy hurtowo, nie mamy magazynu. Wyciskamy oleje tylko pod zamówienie, co daje gwarancję, że są zawsze świeże. Nie sprzedajemy dużych opakowań, tylko od 100 do 500 ml, ponieważ olej powinien być szybko zużyty, wtedy jakość jest gwarantowana.
SMW: Jak się z Wami kontaktować?
BM: Jesteśmy w trakcie tworzenia strony ze sklepem internetowych, ale w tej chwili najlepiej kontaktować się z nami mailem lub przez Messengera.
SMW: Ja już sobie wybrałam kolejne oleje z twojej oferty. Dziękuję za rozmowę.

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.